Ten blog chodził mi po głowie już od kilku miesięcy. Pchał się, wtryniał na tapet, kazał o sobie myśleć nawet wtedy, gdy nie bardzo miałam na to czas. Bo wiesz, ja jestem taką właśnie osóbką, która zanim coś zrobi, to bierze pod lupę wszystkie za i przeciw, a potem i tak to robi, udając, że tych drugich nie było wcale. I nawet nie mam przy tym wyrzutów sumienia!
(tak jak nie mam ich teraz, że zaczynam zdania od spójników)
I tak sobie myślałam o tym blożku, rozmawiałam o nim też z bloggerami, a reakcje były zwykle podobne:
– Daj linka.
– Nie no, on jeszcze nie jest zrobiony...
– To jak zrobisz, to daj linka.
Nikt się nawet nie zapytał, a o czym w ogóle będzie ten blog. Może dlatego, że rozmowę zaczynałam od: chyba założę sobie bloga lifestyle'owego? No ale to chociaż z czystej grzeczności..., okej? Tak na przyszłość.
– No dobrze, Sko, to o czym będzie ten twój lifestyle'owy blog?
– O wszystkim.
TA DAM.
– Ale masz już bloga z poezją, pisarzysz sobie poważne rzeczy do szuflady, mniej poważne fantasy do wglądu i ficzki o Larci dla uciechy. Wyrabiasz też sto procent normy, ocenkując na WS, piszesz do gazetki i ogólnie życie ci się kręci wokół pisania, czym chwalisz się na podstronie. To co teraz?
– No jak to? Wszystko inne!
Blog powstał z potrzeby. Mam jeszcze całkiem sporo do napisania w obrębie różnych różniastych tematów, które mnie interesują, inspirują, niepokoją lub gryzą i którymi chciałabym się z tobą podzielić.
A w rozpoznaniu, co, o czym i kiedy, pomogą ci etykietki.
Lub spis treści.
:3
Lub spis treści.
:3


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz