14.01.2016
- [59] OCENA BLOGA: INNA-WERSJA.BLOGSPOT.COM
- 1 blog;
- 1 ocena;
- kilka miesięcy pracy nad oceną, w tym kształcenie się z zakresu narracji personalnej i literatury erotycznej, epoki romantyzmu [czego efekty przydały się setce autorów w kolejnych ocenach];
- 5 oceniających i betareaderek na dokumencie i blogu weryfikujących uwagi i źródła.
Już prawie zdążyłam zapomnieć o sprawie (choć wracała ona do mnie z każdym – na szczęście coraz rzadszym – wysrywem komci niezadowolonych autorek i autorów). Aż pewnego jesiennego dnia z nudów wkroczyłam na formularz ankietowy WS, by podpatrzeć opinie czytelników. I wtedy zobaczyłam to:
I wtedy zadałam sobie pytanie: o co w tym wszystkim chodzi?
Od oceny 59. minęły prawie cztery lata. Od tamtego czasu nastukałam ponad sześćdziesiąt kolejnych ocen i nagle dostaję sygnał, że tamta nieprzyjemna sytuacja nadal się ciągnie i wciąż wywołuje w ludziach emocje. I jest to dla mnie dość dziwne.
Zapewne dziś, mając za sobą następne prace i więcej doświadczenia w kontaktach z autorami, którzy bronią się przed wskazówkami dotyczącymi ich tekstów, moja cierpliwość, i przy tym odporność, pozwoliłaby mi z łatwością trzymać język za zębami. I pewnie nie pękłabym tak szybko, i nie użyłabym TEGO BRZYDKIEGO SŁOWA.
Zapewne dziś, mając za sobą następne prace i więcej doświadczenia w kontaktach z autorami, którzy bronią się przed wskazówkami dotyczącymi ich tekstów, moja cierpliwość, i przy tym odporność, pozwoliłaby mi z łatwością trzymać język za zębami. I pewnie nie pękłabym tak szybko, i nie użyłabym TEGO BRZYDKIEGO SŁOWA.
Ale!
Czy to oznacza, że w tamtej chwili okazałam się prostaczką, która strzela sobie w stopę i którą do dziś w sieci należy omijać szerokim łukiem?
Uważam, że przekleństwa wcale nie są tego wyznacznikiem. One mają wywoływać emocje oraz pokazywać, w jakim stanie emocjonalnym jest osoba, która ich używa (no chyba że jest skrajnym patusem i używa ich jak każdego znaku interpunkcyjnego). W oczach osób, które mnie znają trochę lepiej niż od wczoraj, tamto spierdalaj dowodziło o moim osłabieniu i tym, że opadły mi witki i nie znalazłam już innych słów, by to wyrazić, a w pewien sposób także się bronić. Była to oznaka mojej słabości, ukazanie bezradności (no idź już sobie) i złości (i przestań wbijać szpilę, bo chcę ci coś wytłumaczyć, skoro nie zrozumiałaś oceny) – to wszystko zawarłam w... nieco krótszej wersji. Bo być może ktoś, kto przebywa na WS dłużej niż okazjonalnie, zauważył, że jakoś nie zdarza mi się klnąć jak szewc. W ocenie poezji wiersz o penisie nazwałam chujowym, co miało być żartem sytuacyjnym i autor sam z tego kwiknął. A tak poza tym? Ach, w artykule o scenach erotycznych użyłam słowa: jebaka. Jak ja teraz wam wszystkim mam spojrzeć w oczy?
Jeśli ktoś nie śledzi większości innych prac na WS, które – tak się składa – są głównie moimi tekstami, może nie zauważyć, że nie rzucam kurwami na prawo i lewo. Może zauważyć natomiast to nieszczęsne spierdalaj pod notką 59. i z marszu wyrobić sobie opinię. Nie mnie oceniać, czy słuszną, na pewno ograniczającą możliwości czerpania z naszej pracy.
#shameonme
Jeśli ktoś nie śledzi większości innych prac na WS, które – tak się składa – są głównie moimi tekstami, może nie zauważyć, że nie rzucam kurwami na prawo i lewo. Może zauważyć natomiast to nieszczęsne spierdalaj pod notką 59. i z marszu wyrobić sobie opinię. Nie mnie oceniać, czy słuszną, na pewno ograniczającą możliwości czerpania z naszej pracy.
I czy tamta sytuacja powinna w ogóle rzutować na pracę całego zespołu – by nie wystawiać innym dziewczynom bardzo dobrego? Może jakby policzyć średnią naszych wykroczeń, to jednak i tak by wyszła z piątką z przodu, tak sądzę (Elektrowni oberwałoby się jeszcze za SPAM u Nessy)... no ale to by trzeba było zrobić research i trochę u nas jednak poprzebywać.
A czy żałuję tamtych słów? Nie. One oddają mnie z tamtej chwili, pokazują moment, w którym sytuacja zaszła za daleko. Mogę przeprosić Raylie za ich dobór, lecz po co?
Przecież mnie wtedy wkurwiła.
A czy żałuję tamtych słów? Nie. One oddają mnie z tamtej chwili, pokazują moment, w którym sytuacja zaszła za daleko. Mogę przeprosić Raylie za ich dobór, lecz po co?
Przecież mnie wtedy wkurwiła.
[Aczkolwiek jakbyś dziś, Raylie, chciała jeszcze jakąś ocenku, to zapraszam. Serio, sztama! Postaramy się coś ogarnąć i znów zrobię to najlepiej, jak umiem. Dziś nawet umiem znacznie lepiej niż wtedy].






Faktycznie, używanie wulgaryzmów w merytorycznej dyskusji podkopuje autorytet używającego. Mówię to ja, facet, który klnie jak sfrustrowane dziecko marynarza i szewca. Użycie słowa uznawanego za wulgarne nie powinno jednak dyskredytować, bo jak słusznie zauważyłaś są to jedynie słowa niosące mocny ładunek emocjonalny. Ich zastosowanie oznacza zatem, że adwersarz daje się ponieść emocjom co zapewne zakłóca jego/jej zdolność chłodnego i logicznego osądu sytuacji. Osobiście jednak uznaję to za dużo mniejszą przewinę niż używanie np. argumentów ad personam, stawianie chochołów, czy stosowanie innych wybiegów erystycznych, gdyż to świadczy o wyrachowaniu i bezwzględnym, szlbierszym nawet, zamiarze wygrania dyskursu i niejednokrotnie ośmieszenia interlokutora. Mało tego po roku takie wyskoki powinny się zerować ;)
OdpowiedzUsuńtl;dr: spierdalaj z takim tłumaczeniem XD
Jejku, Naz! To chyba najbardziej intelektualny komentarz na tym blogu do tej pory. *_* szanuję mocno.
UsuńBtw.,
Spierdalaj? Jakie spierdalaj? Sam spierdalaj z tym bufetem, bo mi tapicerkę zapaćkasz.
O, komisarz Ryba...
XD
Wpadłam przez post na fanpage'u Katalogowo (możesz oficjalnie uznać Ayame za swojego speca od reklamy :D), a że zauważyłam, że o mnie też tu wspomniano… Raju, gdzie sobie popsioczę to moje, ale co innego zirytować się na SPAM (a możesz wierzyć, że podnosi mi to ciśnienie), a co innego wyrobić sobie opinię o pracy całego zespołu przez jakiś przypadkowy incydent. Pamiętam argumentu, który wtedy użyłam – o czytaniu ze zrozumieniem i tak dalej – ale to wciąż gadanie w nerwach. Skuteczne, tak swoją drogą, skoro pamiętasz u kogo nie spamić, a to jak najbardziej mi na rękę. xD
OdpowiedzUsuńAnkiety nie wypełniałam, bo nie obserwuję WS na tyle, bym mogła odpowiednio wyrobić sobie opinię jaką taką, ale naprawdę w jaki sposób randomowa sytuacja sprzed x lat miałaby rzutować na pracę całego zespołu. Można mieć różnice zdań w niektórych kwestiach, ale trzeba by skłamać, by odmówić Tobie i reszcie dziewczyn z WS zaangażowania. A patrząc na to, co niektórzy potrafią wyczyniać i jak bardzo są oporni na argumenty (wynurzenia świeżo upieczonej instruktorki, pomocy), to trudno winić, że człowiekowi w którymś momencie puszczą nerwy. Jasne, w dyskusji brzmi to średnio, ale wciąż nie świadczy o wartości i profesjonalizmie osoby, a co dopiero całego zespołu. Zresztą bądźmy szczerzy: niech pierwszy rzuci kamieniem ten, co nigdy nie zaklął w nerwowej sytuacji. Jakby faktycznie te kurwy leciały na prawo i lewo to jasne, ale incydent sprzed czterech lat? :V
Cóż, ludzie i różne poziomy wrażliwości. Ale przynajmniej wyszedł z tego ciekawy temat pod dyskusję.
Tak, masz rację z tym SPAM-em, dzięki temu chyba wszystkie omijamy twój blog z daleka (a na pewno Elektrownia xD); uznałyśmy, że na pewno wiesz o naszym istnieniu i jakby co, to pamiętasz, gdzie nas znaleźć. XD Żeby nie było – ja to przywołałam tu dla śmieszków, nie żeby cokolwiek wytykać. To był nasz błąd. Po prostu zrobiłam nam szybki rachunek sumienia.
UsuńAya jest mistrzem reklamy, to prawda. Nawet już nie muszę o nią prosić – takie mam chody. ^^
Haha, działa? Działa, dziękuję bardzo. I tak, jak najbardziej wiem gdzie w razie co szukać, więc spokojnie. :D
UsuńZorientowałam się, że dla żartu, ale to już zawsze jakiś powód do zarzucenia komentarzem. ^^