Wiem, że miałam opublikować post
stricte noworoczny, zapewne przedstawiający wszystkie moje plany i pomysły na
przyszłość, wszystkie wyzwania i postanowienia. Post ten jednak nie pojawił się z dwóch prostych przyczyn – po pierwsze, nie miałam czasu, by go przygotować;
po drugie, gdzieś po drodze okazało się, że nie przygotowałam również żadnych
postanowień. Musiałam więc wymyślić jakąś alternatywę, a gdy nic konkretnego nie przychodziło mi do głowy, stwierdziłam, że napiszę coś od siebie, tak po prostu. Wyleję strumień świadomości i zobaczę, co z tego wyjdzie.
Otóż tak. Czasu nie mam praktycznie wcale, bo jak nie pracuję, to oceniam lub betuję, często-gęsto jedno i drugie robię naraz. Czas zabiera więc głównie wyzwanie na WS, które sobie rok temu wymyśliłam i,
niestety, zabiera mi go coraz więcej. Kto kojarzy moją wesołą
ocenkową twórczość na WS, powinien już domyślać się, o co chodzi.
20 ocen od marca 2018 do marca 2019, czyli kolejnych urodzin WS – taką poprzeczkę
sobie zawiesiłam i jak najbardziej nadal próbuję sprężyć tyłek, aby udało mi się ją przeskoczyć. Zostało 6 tekstów
do ocenienia, a czas mam tylko do połowy marca. Łatwizna.
Ktoś powinien w tym momencie
napisać coś w stylu: niepoważna. My tu o
postanowieniach noworocznych, a ta o jakichś ocenkach blogasków…?
No tak. Problem w tym, że innych
pomysłów na najbliższy czas... zwyczajnie nie mam. Czytać więcej nie muszę, pracować ciężej
również, wyglądać lepiej nie odczuwam potrzeby, ewentualnie zawsze mogę – gdy
tylko stopnieją śniegi – jeździć na rolkach nie dwa razy w tygodniu, a trzy, by
wrócić do formy. Tyle.
Być może ktoś teraz powinien nazwać to szczęściem, ja nazwę to efektem moich zeszłorocznych działań. Wszystko tak sobie poukładałam, by niczego nie musieć teraz naprawiać.
W tym miejscu notka aż się prosi o jakąś statystykę, która w jakiś sposób pozwoliłaby mi podsumować zeszłoroczną aktywność. No jasne, czemu nie, bardzo proszę. Otóż w roku 2018:
☑ przeczytałam aż/tylko
21 książek, co dla mnie jest wynikiem bardzo przyjemnym i wystarczającym.
Czytałam głównie high fantasy, by się inspirować, i kryminały, bo lubię;
☑ przeczytałam 17 opowiadań na potrzeby ocenialni (w większości, niestety, przeciętnych), a 6 aktywnych
opowiadań blogowych czytałam dla siebie for fun;
☑ 4 opowiadania blogowe betowałam regularnie (część kontynuuję). Od 2018 roku sprawdzam również 2 niepublikowane w sieci, dość konkretne materiały;
☑ poprawiłam całe TR: Konfesja – praktycznie od nowa napisałam 10 rozdziałów, z których pierwszy raz od 2006 jestem naprawdę dumna;
☑ poprawiłam całe TR: Konfesja – praktycznie od nowa napisałam 10 rozdziałów, z których pierwszy raz od 2006 jestem naprawdę dumna;
☑ pomagałam przy 6
pracach dyplomowych. Po nich czuję się omnibusem chociażby z dziedziny skoków spadochronowych i zdrowego odżywiania dzieci (w sumie nawet szkoda, że nie kotów #sadface);
☑ sprzedałam 98 usług turystycznych, co daje około 350
zadowolonych klientów i ani jednej reklamacji (yay!);
☑ wzięłam udział w szkoleniu z produktu turystycznego narciarskiego (bo totalnie nie znam się na turystyce narciarskiej. Chociaż... no dobra, już teraz jednak trochę się znam);
☑ wzięłam udział w warsztatach fotograficznych i zajęciach praktycznych w plenerze, ogarnęłam też kilka akcji do Photoshopa;
☑ wzięłam udział w warsztatach fotograficznych i zajęciach praktycznych w plenerze, ogarnęłam też kilka akcji do Photoshopa;
☑ napisałam 82 artykuły
prasowe;
☑ pracowałam przy 20 nagraniach dla kędzierzyńskiej telewizji i w końcu odważyłam się powiedzieć parę słów do mikrofonu;
☑ odważyłam się
również pokazać ludziom moją poezję, na czego potrzeby założyłam bloga;
☑ uczestniczyłam w imprezach turniejowych rekonstruktorów samurajów z XVI-wiecznej
Japonii;
☑ wyjechałam na hardcore’owe
tygodniowe (poniekąd nawet survivalowe) wakacje nad morzem bez noclegu, byłam też na Pyrkonie – raczej ostatni raz;
☒ wciąż popalam papierosy, jadam w McDonaldzie, w zawrotnym tempie pochłaniam Lays'y Strongi, myślę o kolejnych kolorowych tatuażach na lewym przedramieniu, oglądam za dużo Netflixa, za mało bawię się z kotem, nie potrafię zrezygnować z regularnych hybryd, nadal czuję się jak gimbus wyrwany z lat '90, słuchając Kalibra44, piszę bieżący przez rz oraz nadużywam w sumie i tak.
☒ zbiedniałam, zamiast się
wzbogacić. Rozpoczęłam rok 2018 z myślą, że absolutnie nie wezmę żadnego kredytu, jednak w
październiku połasiłam się na aparat bezlusterkowy całkiem niezłej klasy i dysk
SSD. Wydatki, wydatki, wydatki...
Pierwszy raz kupiłam też grę na Steamie, jak i pierwszy raz zainwestowałam w mikropłatności na rzecz gry. Najbardziej rozchwytywaną przeze mnie w 2018 roku
grą był Warframe, któremu poświęciłam aż 360 godzin (nawet nie wiem kiedy…?). W
tym samym roku kontynuowałam grę w Shakes & Fidget, stale rozwijając postać,
oraz calutki rok namiętnie tapałam w
TapTitans2, po drodze zarzynając LG i wymieniając go, dzięki boru, na huaweia –
właściwie tylko po to, by móc dalej tapać.
Dodatkowo wydałam już trochę złotych na lalki Monster High. No cóż.
Chcąc nie chcąc, rok 2019 zaczynam kolejnymi
wydatkami. Z pomocą TŻ składam komputer (wczoraj przybyła do mnie płyta główna
z procesorem), który w zamierzeniu ma udźwignąć
najnowszego Tomb Raidera na maksymalnie podkręconych ustawieniach graficznych. Dodatkowo zamówiłam już tablet graficzny od Huiona (nie ma to jak stara dobra słowiańszczyzna!), by przekonać się do rysowania
postaci swojego opka, produkując tym wenę do pisania go. Przy czym nadal przeklinam dzień, w którym nazwałam swoją pierwszą merysujkę swoim pseudonimem i za nic w świecie nie potrafię jej teraz tego imienia zmienić. Ot, Skoia będzie więc rysować Skoię.
I to właściwie mógłby
być mój plan noworoczny – nie odstawić nowych zabawek po kilku dniach od ich zakupu. Jest to szczególnie trudne, gdy żyje się dość… intensywnie.
Wiesz, właściwie to jest to,
czego bym sobie życzyła również w bierzżącym roku. Żyć nadal intensywnie i pozytywnie
emocjonująco. To mnie napędza i uspokaja jednocześnie. I żeby dalej ciągnąć
wózeczek WS, nie tracić żadnych ludzi wokół siebie i cały czas robić swoje.
Róbmy swoje, bo nikt inny tego za
nas nie zrobi.
Celowo przy tworzeniu notki pominęłam tę sporą ilość planów
dotyczących pisania. Zrozumiałam w końcu, że nie muszą to być plany docelowo noworoczne. Nie skupiam się już, by realizować je na siłę, teraz-zaraz-natychmiast, w
2019 i najlepiej od stycznia. Takie na przykład Serce bohatera wisi
sobie w sieci i nikomu nie przeszkadza, mogę je skończyć w tym roku, a mogę i w
następnym, i nie musi to być nawet średniej klasy fantasy. Takie samo podejście
mam, jeżeli chodzi o Konfesję, której
brakuje zaledwie dwóch rozdziałów do końca. Dopóki nie poczuję weny (tudzież nie
skończę grać w RoTR, które czekało na mnie pod choinką w tym roku), to pewnie nie ruszę tego tekstu i nawet nie będę się ścierać, by się do tego ruszania zmuszać.
Kiedyś na pisaniu zależało mi
bardziej, dziś nie mam już wielkich ambicji, skupiam się na tekstach, które mam
ochotę kreować akurat dziś, w tym momencie – tak jak w tym momencie
miałam ochotę napisać ten post. Doszłam do wniosku, że nie ma sensu inaczej,
skoro takie podejście sprawia mi radość (teraz wyjdzie ze mnie ostra hipokrytka,
bo za te same słowa wycofałam swoją subskrypcję z kanału Pawła Opydo, który aktualnie nie
ma ochoty robić Złych Książek ¯\_(ツ)_/¯).
Na szczęście ocenki mam ochotę
pisać cały czas i oby mi do marca nie przeszło. Mam też ochotę blogować, pisać wiersze i je poprawiać (szczególnie po ocenie na KKB, za którą bardzo dziękuję; poniekąd ona również zrobiła mi święta).
Za cały poprzedni rok chciałabym tu, w internetach, gorąco podziękować przede wszystkim całej ekipie WS, w tym Forfeit, która trzyma wszystko w ryzach oraz Ayame, która wspiera ocenkownię całym serduchem. Również za jej pracę na Katalogowo bardzo dziękuję, bo jest to bardzo ważny element obecnej blogosfery i nie wyobrażam sobie, by mogło go zabraknąć.
Dziękuję Nazarethowi, ale tylko za to, co internetowe, literackie, blogowo-opowijsko-nasze, bo za wszystko inne wolę dziękować w realu.
Elektrowni za naszą długą i intensywną, i bardzo satysfakcjonującą wędrówkę po ocenianych tekstach (przy czym naprawdę przepraszam za brak filmiku sylwestrowego). To, co robimy wspólnie i jak to za każdym razem wygląda na docsie jest... fenomenalne. (BTW., rozkurwić nie przejdzie, trzeba to upupić). Za to samo dziękuję Sygin, choć nasza przygoda aż tak długa nie jest.
Wielkie podziękowania dla Alex, której w sumie nie muszę dziękować, bo zna mnie aż za dobrze i wie, jak silna jest nasza więź. Za wszystkie lata i wszystkie projekty, w tym analizy (kwik!), a szczególnie PROJEKT ZERO, który jest obecnie moim oczkiem w głowie i na który niestety wciąż brakuje mi czasu. Nie mogę się doczekać, aż trafi do publikacji.
Dzięki wielkie MariKim i Annie. za to, że miałam okazję je poznać, nawet poingerować trochę w ich teksty. Ale przede wszystkim za to, że uczą mnie cierpliwości i są żywym dowodem – gdy o tym zapominam – że, no cholera, da się. Że nie ma takiego lotu, którego nie da się opisać, a potem jeszcze poprawić go raz i drugi, by wyglądał, jak należy, i przekonywać się, o to w tym chodzi. O to, że pisanie jest jak ściganie horyzontu, gonienie króliczka, dążenie do celu bez celu, a nadal ma sens.
Dziękuję wszystkim dobrym duszom z Opowi, w tym również tym duszom, które już na Opowi nie siedzą lub odwiedzają je z sentymentu. Pewnie spotkamy się jeszcze gdzieś indziej.
Okropnego przepraszam, że tak wolno idzie mi z jego tekstem. Jest fantastyczny, to tylko ja daję ciała.
Dziękuję Patrycji, że się do mnie odezwała po latach, że możemy odnowić kontakt. Mustelce dziękuję za nową szatę Konfesji i za wenę twórczą, którą budzą we mnie jej prace, gdy je przeglądam.
I dziękuję wszystkim, którzy mnie sieciowo otaczają, myślą o mnie pozytywnie i wspierają czasem dobrym słowem. Mam nadzieję, że i ja was też wspieram wystarczająco, a co złego, to nie ja.
A jeżeli ja, to tak po ludzku przepraszam.
Zdrówka w nowym roku i do poczytania!


<3
OdpowiedzUsuń<3 x2
UsuńTy wiesz, że jak Cię kocham całym serduszkiem, prawda?
OdpowiedzUsuńhttps://hips.hearstapps.com/cosmouk.cdnds.net/15/07/1423758612-16.gif?crop=1xw:1xh;center,top&resize=480:*
KLIK
UsuńBTW., KLIK-KLIK :* xD
Widzę zboczenie zawodowe, ale cóż... przydatne!
UsuńWow, jestem i ja! *o*
OdpowiedzUsuńA ja Ci mogę podziękować za to, że nadal mi pomagasz, że brniesz przez moje głupoty i je poprawiasz, że mogę z Tobą porozmawiać, nauczyć się (przede wszystkim!) wielu rzeczy w kwestii pisania i uczyć się na błędach (nawet jeśli idzie mi to wolno). Wiem, że dzięki Tobie dużo się dowiem, dużo się nauczę i dla mnie to jest bezcenny skarb.
Bardzo mi miło, że mogłam Cię poznać, czasem porozmawiać i odrobinę się bliżej poznać. :3
Wszystkiego dobrego w tym nowym roku (choć na życzenia noworoczne to ciut chyba za późno xD). <3
Nigdy nie jest za późno. :)
UsuńTrochę przesadzasz, po prostu obie robimy swoje. I jeszcze długo będziemy :D
<3
OdpowiedzUsuń<3 x2!
Usuń